ANTARKTYKA

Antarktyka :: Historia odkryć i eksploatacji :: Przed kapitanem Cookiem

Przed kapitanem Cookiem

Antarktyka była przez wiele setek lat rejonem zupełnie nieznanym. Biorąc pod uwagę panujące tam warunki trudno się dziwić dlaczego żeglarze nigdy nie zapędzali się tak daleko na południe. Ograniczała ich po pierwsze wiedza a po drugie niedoskonały jeszcze wtedy sprzęt. Lecz ciekawość poznania, żądza odkryć i konfrontacji rzeczywistości z legendami była silniejsza i to właśnie one - wspólnie z porywistymi wiatrami - gnały żaglowce w nieznane.

Jaka była ówczesna wiedza na temat tych odległych rejonów ziemi? Dzięki wysiłkom hiszpańskich i portugalskich żeglarzy znane było już położenie oraz rozciągłość obu Ameryk, poznano drogę do Indii dookoła Afryki, rosyjscy żeglarze zbadali północne i północno-wschodnie wybrzeża Azji. Mapy świata z tamtych czasów dosyć dokładnie pokazują linię brzegową tych kontynentów. Nadal pokutował jednak średniowieczny (a nawet wcześniejszy) pogląd o równowadze lądów na obu półkulach i o istnieniu na południu wielkiego kontynentu. Nie lada ciekawostką jest nakreślona przez Ptolomeusza (Egipt) mapa, pochodząca z roku 150 n.e., na której na 20°S zaznaczone są wybrzeża „terra australis incognita” - Nieznanej Ziemi Południowej. Skąd wiedział o niej egipski uczony?.
 
W 1513 roku turecki kartograf Piri-Reis wyraźnie zaznaczył na swojej mapie świata brzegi kontynentu Antarktycznego i otaczających je wysp. Na jakiej podstawie powstały obie mapy? - nie wiadomo do dziś. Czy zapuszczali się w tamte rejony ówcześni żeglarze?

Pierwsze wzmianki o rejsach na dalekie południe pochodzą z roku 700 p.n.e., kiedy to grecki historyk Herodotus odnotował w swoich kronikach wyprawę żaglowo - wiosłowej floty fenickiej z Morza Czerwonego wzdłuż wybrzeży Afryki, dookoła Przylądka Igielnego (Cape Agulhas) aż do Cieśniny Gibraltarskiej. Tak daleko na południu nie był dotychczas żaden człowiek z północy. Tak długa i odległa wyprawa nie została powtórzona przez następne 2000 lat!

Ślady dawnych wypraw morskich na południe odnaleźć można także w historiach polinezyjskich, jedna z nich opowiada o legendarnym nawigatorze Ui-te-Rangior z Wysp Rarotonga na środkowym Pacyfiku, który w 650 roku żeglował z Fiji swą łodzią "Nga-Iwi-o-Aotea" tak daleko na południe, że dalszą podróż uniemożliwiło mu zamarznięte morze! Jedni twierdzą, że dotarł on aż do wód antarktycznych inni, że do zamarzniętych fiordów Wyspy Południowej na Nowej Zelandii. Nikt jednak nie powtarzał tych wypraw i nie zapuszczał się na te wody przez kolejne setki lat ze względu na ich szczególną niegościnność, często szalejące sztormy, utrudniające żeglugę pola paku lodowego i dryfujące góry lodowe. Z jednej strony hamował ludzi strach, z drugiej jednak ciekawość inspirowała do działań.

Dobrze udokumentowaną penetrację mórz dalekiego południa rozpoczęli Portugalczycy rejsem dookoła Przylądka Igielnego (tak jak Fenicjanie) w latach 1487-88. Otworzyli oni drogę następnym śmiałkom. W roku 1497 Vasco da Gama odkrył drogę do Indii dookoła Afryki, stwierdzając, że poszukiwany ląd południowy nie ma połączenia z Afryką. Liczni żeglarze hiszpańscy próbowali w połowie XVI wieku odnaleźć ten rzekomo bogaty i gęsto zaludniony, legendarny ląd.
 
W latach 1519-22 Portugalczyk Ferdynand Magellan dopłynął do Ziemi Ognistej (Tierra del Fuego) i napotkawszy tam osiedla pasterskie zastanowił się: „skoro ludzie żyją tak daleko na południu, to dlaczego nie mogliby jeszcze dalej - tak jak wyobrażali to sobie starożytni ?”
 
Pół wieku później, w roku 1578 Francis Drake opłynął groźny Przylądek Horn i stwierdził, że „za nim” nie ma już nic. Potwierdził jednocześnie możliwość żeglugi tą drogą pomiędzy Atlantykiem a Oceanem Spokojnym. Pod koniec XVI wieku hiszpańsko-portugalska wyprawa Mendena i Queirosa zaopatrzona w cztery okręty ruszyła na południe z tak wielką pewnością dotarcia do lądu, że na pokład zabrano nawet ze sobą 10 zakonników, którzy mieli od razu rozpocząć tam pracę misyjną.
 
Poszukiwania prowadzili także Holendrzy między innymi Abel Tasman, który w 1636 roku opłynął Australię docierając na obecną Tasmanię (dawniej Van Dimens Land) i Nową Zelandię, uznając je za wybrzeża poszukiwanego lądu. W roku 1771 żeglował po Oceanie Indyjskim Francuz Yves-Johseph de Kerguelen-Tremarec z królewskimi instrukcjami dopłynięcia na Mauritius a stamtąd dalej na południe w poszukiwaniu Lądu Południowego. Udało mu się dopłynąć do 50°S, napotkane brzegi nazwał Południowa Francja. Okazało się później, iż jest to zaledwie archipelag skalistych, niezamieszkałych wysp znanych obecne pod nazwą Wyspy Kerguelena (zaliczane już do wysp subantarktyczntch). Wszystkie dotychczasowe wyprawy mimo swych niepodważalnych wartości poznawczych, z punktu widzenia swych głównych założeń zakończyły się jednak fiaskiem. Aż wreszcie pojawił się pewien młody Anglik - James Cook. (TJ)
 
 
 
 
Projekt, realizacja, opieka serwisowa: ARKTOS © 2009-2017 IBB PAN ZBA