ANTARKTYKA

Antarktyka :: Historia odkryć i eksploatacji :: "Belgica" - pierwsza wyprawa naukowa do Antarktyki

"Belgica" - pierwsza wyprawa naukowa do Antarktyki


Wyprawa ta wiąże się nierozerwalnie z nazwiskiem dwóch polskich badaczy Antarktydy - Henrykiem Arctowskim (1871-1958) i Antonim B. Dobrowolskim (1872 – 1954).
 
Historia zaczęła się jednak nieco wcześniej, kiedy to baron Adrien Victor Joseph de Gerlache de Gomery (1866 - 1934) - sierżant Królewskiej Belgijskiej Marynarki Wojennej dowiedział się, że szwedzki badacz i podróżnik Otto Nordenskiöld organizuje wyprawę polarną. De Gerlache zaoferował mu listownie pomoc zarówno w zbieraniu brakujących fundusze jak i w samej wyprawie. Niestety nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Skłoniło go to do rozmyślań nad samodzielną organizacją belgijskiej ekspedycji naukowej do Antarktyki. Nie było to łatwe z kilku względów, po pierwsze Belgia nie była potęgą morską i nie dysponowała silną flotą, po drugie również borykała się kłopotami finansowymi. Wielkie sumy pochłaniały w tym czasie badania oraz inwestycje w nowej, belgijskiej posiadłości zamorskiej - w Kongo. Po długich staraniach udało się jednak De Gerlache’owi nakłonić Brukselskie Towarzystwo Geograficzne do częściowego sfinansowania wyprawy. W zbiórkę funduszy na wyprawę zaangażował się również Henryk Arctowski, wygłaszając w tym celu płatne wykłady i prelekcje. W sumie zgromadzono 200 000 franków - połowa pochodziła z subskrypcji narodowej, połowę dołożył rząd Belgii. Fundusze te były jednak zbyt skromne aby myśleć o zaprojektowaniu i zbudowaniu od podstaw specjalnego statku wyprawowego. De Gelache zakupił więc w Norwegii za 50 000 koron trójmasztowy statek wielorybniczy “Patria”.
 
Dotychczas „Patria” pływała po północnych morzach w pogoni za wielorybimi stadami, wiadomo więc było, że konstrukcja statku jest bardzo solidna i umożliwia żeglugę w lodach. De Gerlache spotkał już wcześniej ten statek na wodach Grenlandii, stąd też znał jego możliwości.
 
Patrię” zbudowano w 1884 roku w stoczni w Svelvig (w Sandefjord) w Norwegii, konstruktorem był Christian Jacobsen. Miała ona 30m długości, 6,5m szerokości i 244 tony wyporności. Dodatkowo była wyposażona w pomocniczy 150-cio konny silnik parowy, wyprodukowany w zakładach “Nylands Voerkstad” koło Oslo. Silnik ten zapewniał statkowi prędkość podróżną około 7 węzłów.W związku z nową, daleką wyprawą w nieznane wprowadzono szereg modernizacji konstrukcyjnych. Przebudowano kabiny pod pokładem, urządzono pracownie naukowe, gdzie zgromadzono sprzęt pomiarowy i badawczy, kadłub pokryto miedzianą blachą, jako zabezpieczenie przed ostrymi kawałami paku lodowego.
 
Stary wielorybnik “Patria” został ponownie ochrzczony i otrzymał nową nazwę “La Belgica”. W 1897 roku “Belgica”- już jako jednostka odkrywczo-badawcza żegnana uroczyście na nabrzeżu w Antwerpii, oddała cumy i opuściła rodzinną Belgię, kierując się na dalekie południe.

Z rekrutacją członków grupy naukowej wyprawy nie miał De Gerlache najmniejszych problemów i już wiosną 1896 roku międzynarodowa ekipa była już skompletowana. W jej skład weszli młodzi ludzie, reprezentujący 6 nacji. Ostateczny skład wyprawy w dniu wypłynięcia z Antwerpii liczył 23 osoby i wyglądał następująco:

1. Adrien de Gerlache (Belgia) - pomysłodawca i organizator całego przedsięwzięcia, komendant wyprawy, lekarz – chirurg
2. Georges Lecointe (Belgia) - pierwszy oficer, zastępca komendanta wyprawy
3. Roald Amundsen (Norwegia) - drugi oficer (kilkanaście lat później wygrał szaleńczy wyścig z Robertem Scottem i jako pierwszy dotarł do Bieguna Południowego). Był on tak zainteresowany wyprawą, że zaoferował swój udział nie pobierając za to żadnego wynagrodzenia.
4. Jules Melaers (Belgia) – trzeci oficer
5. Henri Somers (Belgia) – pierwszy mechanik
6. Max Van Rysselberghe (Belgia) – drugi mechanik, najmłodszy członek załogi
7. Josef Duvivier (Belgia) – trzeci mechanik
8. Henryk Arctowski (Polska) – geolog, glacjolog, meteorolog
9. Emil Danco (Belgia) – geofizyk
10. Emil Gustave Rakowitza (Rumunia) - zoolog
11. Antoni Bolesław Dobrowolski (Polska) – początkowo zamustrowany jako marynarz, od 25 marca 1898 roku przeniesiony do sztabu naukowego wyprawy jako asystent meteorologa
12. Louise Michotte (Belgia) – steward
13. Lemonnier (Francja) – kucharz
14. Jan Van Damme (Belgia) - marynarz
15. Maurice Warzee (Belgia) - marynarz
16. France Dom (Belgia) - marynarz
17. Gustave Dufour (Belgia) - marynarz
18. Jan Van Mirlo (Belgia) - marynarz
19. Hjalmar Johansen (Norwegia) - marynarz
20. Engelbert Knudsen (Norwegia) - marynarz
21. Adam Tollefsen (Norwegia) - marynarz
22. Johan Koren (Norwegia) - marynarz
23. August Wiencke (Norwegia) - marynarz
 
W Rio de Janeiro dołączył do wyprawy Frederick A. Cook – (USA) lekarz i fotograf, 32 lata, najstarszy członek wyprawy, uczestnik wyprawy Roberta Peary’ego na Biegun Północny, .

Rejs przez Atlantyk (na trasie Ostenda - Rio de Janeiro), z krótkim postojem na Maderze zajął 52 dni. Kolejny postój był w Montevideo. W Punta Arenas, ostatnim porcie Ameryki Południowej z załogi zdezerterowało czterech marynarzy oraz odprawiono kucharza, którego zastąpił jeden z marynarzy - „złota rączka” Michotte. Był środek antarktycznego lata. De Gerlache zdecydował się na trwające dwa tygodnie badania Ziemi Ognistej, co opóźniło wyprawę. Arctowski już wtedy miał przeczucie, że może im nie starczyć czasu na planowany rejs.
 
Wynikiem tego „Belgica” dosyć późno, albowiem dopiero 14 grudnia wypłynęła z Punta Arenas. We wstępnych planach była – jak nazwali ją sami członkowie wyprawy „wycieczka” na Szetlandy Południowe, dalej w okolice Ziemi Grahama i rejs Melbourne po uzupełnienie zaopatrzenia. Obecnie niektórzy przypuszczają, iż tak późne wypłynięcie było krokiem zamierzonym przez barona de Gerlache’a. Wiedząc, że statek ten wspaniale sprawuje się w lodach, umyślnie opóźnił start, ponieważ chciał pozostać na nim w Antarktyce na zimę. Początkowo sądzono, że konieczność zimowania nie była celowa.
 
Już w Kanale Beagel (zwanym Psim Fiordem) mieli pierwszą przygodę. Płynąc do Lapataia – składu węglowego dla argentyńskiej marynarki statek wpadł na nieoznaczone na mapie skały. Sytuacja była na tyle poważna, że brano już pod uwagę porzucenie statku i zaniechanie całej wyprawy. Szczęśliwie wysoka fala porannego przypłyu uwolniła statek. Dzięki grubej warstwie wodorostów porastających skałę szczęśliwie obyło się bez perforacji poszycia ani osłabienia elementów konstrukcyjnych. W końcu stycznia 1898 roku ”Belgica” dopłynęła w okolicę Szetlandów Południowych, gdzie napotkano pierwsze góry lodowe.
Góry te są dziećmi nie morza, lecz ziemi, rodzą się z pancerzy lodowych, stężałych w lód wiecznych śniegów” – tak pisał o nich Dobrowolski. Tu raz jeszcze śruba statku zaczepiła o podwodne skały. Statek kontynuował podróż w kierunku zachodnim przez wody Antarktyku (tak nazywano kiedyś atlantycką część Oceanu Południowego). W czasie silnego sztormu, 22 stycznia fala zmyła za burtę młodego majtka - Carla Wiencke. Mimo bohaterskiej akcji ratunkowej porucznika Lecointe, nie udało się uratować młodego Norwega. Była to pierwsza ofiara Białej Pani Południa.

Pod koniec lutego statek dotarł do cieśniny po zachodniej stronie Półwyspu Antarktycznego, do Ziemi Palmera. W okolicy tej, w 1895 roku sporadycznie pojawiał się niemiecki łowca fok Dallman, lecz jego rysunki „ziemi Palmera” były bardzo niedokładne. Przeprowadzono tam dokładne pomiary kartograficzne, wykonano odpowiednia mapy. Po bliższym rozpoznaniu „ziemia” okazała się obecnym Archipelagiem Palmera. Do dziś miejsca w tym rejonie noszą nazwy nadane przez de Gerlache’a: Brabant, Leodium (obecnie Liege), Gandawa i Antwerpia (Anvers), Wiencke - ku czci zmarłego tragicznie marynarza oraz po zachodniej stronie Półwyspu, na nieznanej wcześniej części Ziemi Grahama - Wybrzeże Danco - ku czci zmarłego podczas zimowania geofizyka, który zajmował się pomiarami magnetyzmu ziemskiego.
 
W czasie tej wyprawy po raz pierwszy wykonano zdjęcia Antarktydy. 15 lutego 1898 roku “Belgica” przekroczyła południowy Krąg Polarny i zapuszczając się daleko w pola paku lodowego, dotarła do 71°31’S. Na tej pozycji, 2 marca została uwięziona w lodach, jak później się okazało aż na 377 dni. Było to pierwsze zimowanie w Antarktyce, poniżej 60°S.
 
W tym czasie załoga zmuszona była znosić wielkie niewygody fizyczne: niedostateczną ilość jedzenia, noc polarną, brak witamin a co za tym idzie groźbę szkorbutu a także psychiczne (jako mała izolowana w ekstremalnych warunkach grupa, nieprzygotowana na tak długi rejs). Frederick Cook - który miał już doświadczenie polarne (uczestniczył dwukrotnie w wyprawach Roberta Peary’ego na daleką Północ Grenlandii) nakłonił de Gerlache’a do polowań na foki i pingwiny, których świeże mięso miało zapobiegać rozwojowi tej choroby. Wszyscy członkowie wyprawy bardzo chcieli wracać lecz nie było żadnej możliwości uwolnienia statku z okowów lodu. W styczniu 1899 roku Cook wpadł na desperacki pomysł wycięcia kanału w lodzie, przez który statek mógł by wydostać się na otwartą wodę. Cała załoga pracowała ręcznymi piłami i siekierami rąbiąc 600 metrowy kanał od strony otwartej wody w kierunku statku. Po miesiącu ciężkiej pracy, gdy od statku dzieliło ich zaledwie 30m silny wiatr wepchnął do wyciętego kanału pak lodowy, zamykając go na dwa tygodnie. W końcu, po kolejnym miesiącu oczekiwania “Belgica” uwolniła się z okowów lodu i dopiero 28 marca 1899 roku dopłynęła do Punta Arenas w Chile.
 
Największym osiągnięciem wyprawy de Gerlache’a - poza faktem pierwszego zimowania w Antarktyce, było prowadzenie całorocznych, ciągłych obserwacji przyrodniczych w wielu dziedzinach (meteorologia, oceanografia, magnetyzm, glacjologia, biologia). Zgromadzona w ten sposób szczegółowa wiedza, bogate doświadczenie, zbiory fauny i flory, próbki geologiczne, fotografie oraz nakreślone nowe mapy zdecydowały o następnej fazie odkrywania i zdobywania tego kontynentu. Szczegółowe opis wyprawy oraz wyniki naukowe opublikowano w 10-tomowym dziele pt.: „Ekspedition Antarctique Belge – Resultatus Voyage du s/y Belgica en 1897-1898-1899 sous le Commandant A. de Gerlache de Gomery”.
 
W roku 1903 baron de Gerlache raz jeszcze, jako uczestnik wyprawy Charcot wybrał się do Antarktyki na statku “Francaise”, lecz zrezygnował w Buenos Aires. Próbował potem organizować tak zwane “polar safaris” - wyprawy turystyczne na Wschodnią Grenlandię i Spitsbergen, lecz niestety bez większego powodzenia. Musiał sprzedać dopiero co zakupiony statek - 300 tonową berkantynę “Polaris”. Jego nowym właścicielem stał się Ernest Shackelton i po zmianie nazwy statku na “Endurance” wyruszył na jego pokładzie na wody Południowego Oceanu Lodowatego.
 
Syn barona de Gerlache’a - Gaston, uczestnik wyprawy antarktycznej w roku 1957-59 z okazji 100 rocznicy wyprawy “Belgica” - jako turysta i honorowy uczestnik “De Gerlache Antarctic Cruise” na pokładzie rosyjskiego statku turystycznego “Profesor Multanowski” ponownie odwiedził Antarktydę. W styczniu 1998 roku gościliśmy go na Polskiej Stacji Antarktycznej "Arctowski" (TJ).


Opracowano na podstawie:
„Roald Amundsen’s Belgia Diary – The first scientific expedition to the Antarctic” – pod redakcją Hugo Decler, 1998 Antwerpia, Belgia
“The Belgica Expedition Centennial: Perspectives on Antarctic Science and History” – pod redakcją Hugo Decler, Coude De Broyer, 2001, Bruksela, Belgia
„Ludzie z antarktycznej historii” - S. Rakusa-Suszczewski, 1995, Warszawa
„Wspomnienia z wyprawy polarnej” - A.B. Dobrowolski, 1950, Warszawa
 
 
 
 
 
Projekt, realizacja, opieka serwisowa: ARKTOS © 2009-2017 IBB PAN ZBA