ANTARKTYKA

Antarktyka :: Ciekawostki :: Podlodowe jeziora – amerykański sukces i brytyjska porażka

Podlodowe jeziora – amerykański sukces i brytyjska porażka


 
Kolejny, po jeziorze Wostok, projekt mający na celu dotarcie do podlodowego jeziora na Antarktydzie zakończył się sukcesem. Amerykańskim badaczom udało się przebić liczącą 800 m warstwę lodu pokrywającą jezioro Whillans (Antarktyka Zachodnia, niedaleko wschodnich wybrzeży Morza Rossa). Jezioro Whillans składa się z systemu podlodowych rzek przypominających deltę o powierzchni około 60 km2 i jest połączone z innymi tego typu podlodowymi zbiornikami. Jest ono położone pod strumieniem lodowym poruszającym się z prędkością około 1 metra dziennie (dla porównania – sąsiadujący lądolód przesuwa się tylko 1 m w ciągu roku). Badacze mają nadzieję, że zebrane dane pozwolą ocenić wpływ podlodowych zbiorników i cieków na stabilność pokrywy lodowej Antarktydy w czasie globalnych zmian klimatycznych.

Od najbliższej stacji badawczej (amerykańska baza McMurdo), dzieli jezioro odległość około 800 km, na której pokonanie  karawana dwunastu ciężkich traktorów ciągnących za sobą na saniach sprzęt, paliwo, wyposażenie i żywność konieczne podczas realizacji projektu potrzebowała 12 dni. Trasa, którą poruszała się karawana to tzw. trawers do bieguna południowego. Licząca 1600 km śnieżno-lodowa droga łączy amerykańską stację McMurdo z położoną na Biegunie Południowym stacją Amundsen-Scott.

Do przebicia pokrywającej jezioro grubej warstwy lodu użyto strumienia gorącej wody. Ze względu na niebezpieczeństwo zanieczyszczenia jeziora mikroorganizmami, woda była filtrowana i sterylizowana promieniowaniem UV. Sama operacja przebijania lodowej skorupy trwała zaledwie tydzień. Ostatnie 100 m pokonywano szczególnie powoli i ostrożnie. Na szczęście ciśnienie wody w podlodowym jeziorze było na tyle wysokie, że używana do wiercenia otworu gorąca woda została wypchnięta prawie 30 m w górę. Przez mierzący 40 cm średnicy otwór spuszczono do wnętrza jeziora najpierw kamerę, a następnie urządzenia pobierające próbki wody i osadów dennych oraz leżące na dnie kamienie. Część prób będzie analizowana na miejscu, w polowych laboratoriach, ale większość zostanie przebadana w szeregu współpracujących ze sobą amerykańskich uniwersytetów i instytutów. Naukowcy mają zaledwie kilka dni czasu zanim otwór zamarznie.

Jezioro Whillans okazało się pięciokrotnie płytsze  (zaledwie 2 metry) niż przypuszczano na podstawie pomiarów sejsmicznych. Prawdopodobnie skalne podłoże jeziora pokryte jest kilkumetrową warstwą osadów dennych. Dotychczas w próbkach mułu z jeziora znaleziono martwe okrzemki morskie, prawdopodobnie przyniesione wraz z nasuwającym się na jezioro lodem, zaś w próbkach wody – drobne żywe komórki (wstępne badania wskazują na obecność DNA, oraz zużywanie przez komórki tlenu). Duże zagęszczenie komórek w próbkach wody (około 10 000/ml), a także wysoka zawartość soli mineralnych w pobranej wodzie wskazują, zdaniem naukowców uczestniczących w projekcie, że  znalezione mikroorganizmy pochodzą z jeziora, a nie z przykrywającej je warstwy lodu. Według ocen badaczy jezioro Whillans zostało odizolowane warstwą lodu 100 000 lat temu.  Pobrane komórki zostały wysiane na różnego typu pożywkach  w celu ich namnożenia, ale na wyniki trzeba będzie poczekać przynajmniej kilka tygodni.  Uzyskane wyniki pozwolą ocenić potencjalną możliwość istnienia prostych form życia w niektórych środowiskach naszego Układu Słonecznego. Zarówno Enceladus (jeden z księżyców Saturna), jak i Europa (jeden z księżyców Jowisza) pokryte są lodem, pod którym stwierdzono obecność niezwiązanej wody.

Porażką zakończyła się natomiast brytyjska próba dotarcia do jeziora Ellsworth. Jezioro to położone jest na Ziemi Ellswortha na Antarktydzie Zachodniej. Ma ono około 10 km długości, 150 m głębokości i przykryte jest ponad 3-kilometrową warstwą lodu. Badacze przypuszczają, że jego wody zostały odcięte od świata zewnętrznego kilkaset tysięcy lat temu. Można sądzić, że jeśli w jeziorze uda się odkryć jakieś życie, to będzie ono odmienne od tego na powierzchni Ziemi. Badania z użyciem radarów wykazały również, że jezioro jest połączone podlodowymi rzekami z innymi tego typu zbiornikami. Brytyjskie przedsięwzięcie planowane było od ponad 10 lat, zaś badacze zamierzali użyć tej samej technologii co Amerykanie. Według planów cała operacja miała trwać zaledwie 100 godzin. Po przebiciu się do jeziora naukowcy mieliby zaledwie dobę na pobranie prób (po tym czasie otwór znowu zamarzłby). Brytyjczykom udało się wytopić w lodzie dwa otwory o głębokości 300 m. Według planów oba otwory miały zostać na tej głębokości połączone, otwór główny miał być drążony dalej, zaś wytapiana przy tym woda miała być usuwana otworem pomocniczym. Niestety, mino 20 godzin prób, nie udało się połączyć obu otworów, a kończące się paliwo zmusiło badaczy do zaniechania prac. Mimo tego niepowodzenia Brytyjczycy nie zamierzają rezygnować i już zapowiadają, że w przyszłym roku podejmą kolejną próbę dotarcia do Jeziora Ellsworth.
 
http://www.wissard.org/ i http://www.ellsworth.org.uk/


informację opublikowano: 28.02.2013
źródło: AK
 
 
 
Projekt, realizacja, opieka serwisowa: ARKTOS © 2009-2017 IBB PAN ZBA